Trzynaście pokoleń

Zacząłem Riesling Weeks od butelki z winnicy Rappenhof i taką zakończę. Nowoczesna, surowa etykieta specjalnej linii win „Hieronymus und Alexander” zapowiada lekkie i owocowe wina, doskonale obrazujące charakter winnicy. Ponadto sprawdzą się przy wielu okazjach – na spotkaniu z przyjaciółmi, uroczystej kolacji i na tarasie w ciepły dzień.

Pisałem w poprzednim tekście o historii winnicy i jej założycielu Hieronimie Hirschu, który w 1640 roku posadził pierwszy winny krzak. 13 pokoleń winiarskiej rodziny Rappenhof winnica podsumowuje w butelkach z białą etykietą. Znajdziemy w niej klasycznego rieslinga, weissburgundera (pinot blanc) oraz świeże, pikantne różowe secco.

Obecnie pracami w winnicy kieruje Klaus Muth, który w arkana uzyskiwania najlepszych win wprowadza swoją córkę Elizabeth. Młoda architekt z Monachium stoi przed ogromnym wyzwaniem, ale czuje z pewnością opiekuńcze skrzydła swojego brata Alexandra, który dogląda jej postępów z rajskich ogrodów.

Elizabeth Muth

Weingut Rappenhof jest członkiem elitarnego stowarzyszenia Verband Deutscher Prädikatsweingüter (VDP), które dba o ponadprzeciętną jakość wytwarzanych win.

Riesling Hieronymus & Alexander 2019 charakteryzuje się intensywną kwasowością i czystą mineralnością. Trunek jest wręcz purystyczny, świeży i pobudzający. Znajdziemy w nim aromaty cytrusów, moreli, sporo odświeżającej mocy i ogromna przyjemność smakowania klasyka. To podręcznikowy przykład rieslinga, jak podstawowa wersja mercedesa. Jest w nim wszystko, co powinno być w dobrze skrojonym fraku. Do takiego wina spróbujcie małych suszonych ryb znanych z kuchni kresowej lub portugalskiej (sardele). Nie łatwo je kupić, można więc zastąpić wędzonymi sardynkami lub szprotkami, ale nie tymi w oliwie. Ważne żeby ryba nie była zbyt tłusta.

Na książkowego kompana tego zestawu degustacyjnego polecam książkę „Jak robić nic” Odell Jenny. Przecież potrzebujemy raz na jakiś czas oderwać się od dążenia do ideału we wszystkich dziedzinach. Czy naprawdę musimy mieć idealną sylwetkę, najlepiej skrojone garsonki i marynarki> czy musimy odżywiać się najzdrowiej jak się da? Czy musimy być najlepsi w pracy i co kwartał uzyskiwać tytuł najlepszego pracownika? Nie! Zacznijmy marnować czas na potęgę. Przekonajcie się czytając książkę, że przynosi to więcej przyjemności niż stracone centymetry na siłce lub kolejny medal od szefa. A na marginesie – projektantowi okładki „nie chciało się” wpisać nań tytułu książki. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s