Riesling Superstar

Reiner Flick dwoi się i troi żeby wytworzyć najlepsze wina. Z jednej strony zadanie ma ułatwione, bo winnica dysponuje najlepszymi siedliskami. Ale żeby uzyskać wyśmienite wina, nawet z parceli klasy grand cru, trzeba pracować nawet za… siedmiu. W końcu te wina pija angielska królowa. Zatem riesling z Weingut Joachim Flick musi mieć szaty królewskie.

Źródło: Euromag

Zanim na tron dzisiejszego tekstu wkroczy Königin Victoriaberg Riesling Spätlese 2018, zerknijmy na samą winnicę i jej ciekawą historię. Założył ją w 1650 r. Joachim Pilippo Flick, który przejął zabudowania Strassenmühle powstałe jeszcze w XIV w. Weingut Joachim Flick mieści się tam do dziś.

Siedzibą nadreńskiej winnicy jest stary młyn (Strassenmühle) zbudowany przez hrabiów Eppetsin jeszcze w XIV wieku. Pierwsze wzmianki o nim pojawiają się w dokumentach z 15 sierpnia 1318 roku. Winnica to nie tylko młyn i stare piwnice z drewnianymi sklepieniami. To przede wszystkim winorośla, niektóre bardzo stare, w najlepszych reńskich lokalizacjach.

Reiner Flick zapytany o swoją filozofię winiarstwa odpowiada, że chce przekazać kolejnym pokoleniom to, co odziedziczył po przodkach. A chce tego dokonać przez wytwarzanie rieslingów z głębią i długowiecznych. Pierwszą butelką jaką zwykle podaje nowym gościom jest wytrawny „Riesling F. Vini et Vita”, a za sztandarowego przedstawiciela swojej winnicy uważa „Rieslinga Nonnberg”.

Rieslingi Reinera Flicka dostępne są w ofercie Republiki Wina

Jednak najciekawszą historię przynoszą butelki z niezwykłą etykietą zawierającą herb brytyjskiej królowej. Otóż w połowie sierpnia 1845 roku winnicę odwiedziła Królowa Wiktoria wraz z mężem, księciem Albertem von Sachsen. Władczyni Imperium Brytyjskiego bawiła na pikniku w Hochheim, popijając miejscowe białe wina. Zresztą renomę to miejsce miało już wcześniej w kręgach angielskiej arystokracji jako źródło wyśmienitych „reńczyków”. Dobry nastrój królowej i wpływ wina postanowił wykorzystać właściciel Georg Michael Papstmann i uzyskał jej osobistą zgodę na nazwanie parceli imieniem Wiktorii. Tak powstało „Königin Victoriaberg”, o czym do dziś informuje znajdujący się tam monument. Nie trudno się domyślić, że ta pięciohektarowa część winnicy ma status Grosse Lage, czyli grand cru.

Königin Victoriaberg Riesling

W butelce „Königin Victoriaberg Riesling Spätlese 2018” znajdziemy wino niezwykłe. To riesling wytworzony z owoców z późnego zbioru (spätlese). Jest winem pełnym, półsłodkim o gładkiej fakturze i smaku owoców południowych i bakalii. Znajdziecie nuty maślane, miodu z ziołami, a wszystko zcharmonizowane. Poczujecie się jak w ogrodzie wiktoriańskiego pałacu popijając je w gorący dzień mając pod ręką malutkie crostini z kozim serem lub ciekawą książkę.

Rieslingi z Winnicy Joachima Flicka znajdziecie w Republice Wina. W czasie „Riesling Weeks” ze specjalną zniżką dla czytelników Wine Book (szczegóły tutaj: kliknij)

Polegiwanie w pięknych okolicznościach przyrody sprzyja obserwacji i wsłuchiwaniu się w otoczenie. Zatem warto popatrzeć na park oczami pasjonata ptaków czytając książkę „12 srok za ogon” Stanisława Łubieńskiego. Autor nie jest ornitologiem, nazywa siebie ptasiarzem i ubolewa nad ubóstwem języka polskiego w kwestii nazewnictwa ludzi pochłoniętych pasją podpatrywania i podsłuchiwania ptaków. I ma rację, gdy pisze, że jeszcze długo nie znajdziemy rodzimego określenia dla „twitchera”. (nie zdradzę kim jest taki człowiek, znajdźcie opis sami).

Autor umie ciekawie pisać i zna się na rzeczy. To wystarczyło żeby powstała lektura dla ciekawych świata. Bo z książki „Dwanaście srok za ogon” dowiedziałem się o ptakach wielu rzeczy, o których nie miałem pojęcia. To książka, którą można zabrać do muzeum, do lasu i na łąkę oraz na spacer w mieście. To nie leksykon ptaków, choć Stanisław Łubieński pisze o swoich idolach – ornitologach, którzy napisali encyklopedie poświęcone życiu tych latających stworzeń. I chyba z szacunku do nich, ich wiedzy i może tym spłoszony, napisał lekką, ale szczęśliwie niezwykle interesująca książkę. W jej treści znalazłem to, co lubię chyba najbardziej – kiedy autor daje się poznać jako niezły erudyta i ciekawy gawędziarz. Do tego „Dwanaście srok…” obfituje w ciekawostki, dzięki którym czyta się ją nie zauważając upływającego czasu.

Zdjęcie nagłówkowe: http://www.flick-wein.de

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s