Wina Kolumba

Wino, które popłynęło z Kolumbem do Ameryki i to nim podróżnik w 1492 roku wzniósł pierwszy toast na nowym kontynencie i najpewniej skropił ziemię w imieniu króla Ferdynanda Aragońskiego, było galicyjskie. Wina z Galicji zabierali ze sobą też na „ostatnią prostą” pielgrzymujący do Santiago de Compostela. Zaglądamy dziś na północ Hiszpanii, do apelacji Ribeiro, gdzie znajdują się winnice Coto de Gomariz.

Nadatlantyckie położenie Galicji przynosi regionowi bardzo zróżnicowane warunki klimatyczne. To oraz świetny skład gleb umożliwia uzyskanie idealnych parametrów dojrzewania lokalnych odmian winogron. A to z nich powstają jedne z najlepszych białych win na świecie i bardzo interesujące czerwone. Gomariz to nazwa miejscowości, od której nazwę przyjęła winnica. A samo słowo oznacza „pęd winorośli”. Produkuje się tutaj wina z miejscowych odmian winogron. Winne krzewy rosną na trzech rodzajach gleb: piaskowo-granitowych, gliniastych i łupkowych. Winnicę w dolinie Avia założono w latach 70 tych XX wieku, a pierwsza butelka trafiła do konsumentów już w 80 tych. Gomariz znajduje się w najbardziej wysuniętej na północ części DO Ribeiro. Nad jakością win czuwa enolog Xose Lois Sebio ręka w rękę z kierującym winnicą Ricardo Carreiro. Coto de Gomariz prowadzi dumny pochód najlepszych win z tej apelacji.

Xose Lois Sebio

Winnica produkuje przede wszystkim wina białe z dojrzałych owoców odmiany treixadura. Zwykle mają wysoki (do 13%) poziom alkoholu aby zbalansować trunek i uzyskać krągłość oraz długi finisz. Z kolei wina czerwone powstają głównie ze szczepu sousón, który pozwala winu na długie starzenie.

Ich sztandarowym winem jest „Colleita Seleccionada”, biały blend treixadury, godello, loureiry i albariño, z owoców pochodzących z najstarszej działki o nazwie „Figueiral” (gliniaste gleby).

„Gomariz X” to oryginalna mieszanka 95% albariño i 5% treixadura z działki o glebie z przewagą łupków.

Ciekawym winem jest czysta treixadura z etyketą „The Flower and the Bee” (Kwiat i Pszczoła), który podkreśla biodynamiczny charakter winnicy.

Czerwone wina to przede wszystkim „Abadia de Gomariz” (blend odmian: sousón, brancellao, ferrol i mencía). Co wiemy o tych endemicznych galicyjskich szczepach?

Souson jest to najważniejsza czerwona odmiana winogron w Ribeiro. Zwykle stanowi podstawę blendów, którym daje potencjał starzenia. Brancellao to trzecia najczęściej spotykana natywna czerwona odmiana w tej apelacji. Nadaje winu owocowości i intensywnych aromatów, złożoności, pikanterii, równowagi i ciała. Ferrol (zwany też erron), bardzo dobrze zachowuje kwasowość, zapewniając winom równowagę, świeżość, silną osobowość i aromaty czerwonych owoców: truskawek, wiśni, malin, a nawet ziół. Mencia dodaje winu elegancji, aromatów ciemnych owoców leśnych. Pomaga winu ewoluować w miarę upływającego czasu.

Tarasowe winnice Coto de Gomariz

Winem, które degustowałem była „Abadia de Gomariz Tinto 2014”, złożone w połowie z winogron szczepu sousón oraz z dodatku: brancellao, ferrol i mencia. Winogrona zbierano ręcznie w winnicy uprawianej tarasowo i poddano selekcji. Po maceracji i fermentacji dojrzewało w beczkach przez 12 miesięcy. Głęboko czerwone, niemal bordowe wino ma wyraźnie wyczuwalne aromaty ciemnych owoców, w tym jeżyn i śliwek z dymnymi aromatami kory oraz z lukrecją. W ustach pełne, krągłe z przyjemną taniną i smakiem ciemnych owoców. To wino wyjątkowe z długim potencjałem leżakowania, zdradzające już teraz drzemiącą potęgę. Udowadniające, że nie trzeba mieć na etykiecie napisu „Rioja” żeby zasłużyć na uwagę i zachwyt. Ma jeszcze jedną zaletę – jest zrobione ze szczepów endemicznych dla tego regionu, zatem oprócz przyjemności degustacji daje nam możliwość poznania nowych aromatycznych i smakowych doznań.

Wino z oferty Republiki Wina.

Jeśli postanowicie wzmocnić wrażenia z degustacji ciekawą lekturą, to świetnie pasować będzie niezwykle ciekawy zbiór reportaży Aleksandry Lipczak „Ludzie z placu Słońca”. Autorka zabiera nas w podróż po Hiszpanii jakby z drugiej strony folderów reklamowych. To oczywiste w przypadku reportażu. Penetruje kraj, sięgając do jego historii, i otwiera szafy, w których wiszą narodowe „pamiątki”, zwane trupami. Najtrudniejszą częścią wspólnej pamięci Hiszpanów są czasy Franco i w książce Lipskiej widzimy, jak mocno uwierają one ludzi do dziś. I jeśli ktoś zauważy podobieństwa do Polski i naszych duchów sprzed kilku dekad, to znajdzie dobry trop do odczytania tych reportaży. Ale w „Ludziach…” jest coś więcej niż opis chwilami beznadziejnych zmagań z historią reżimu. Jest tam też Hiszpania ogarnięta kryzysem ostatnich lat. Kraj, który wydawał się biec jak rozgrzany byk po arenie, ale w pewnym momencie zgubił rytm i galop skończył się przykrym upadkiem. Hiszpania jest wciąż mocnym torro, ale ze złamanym rogiem. I Lipczak pokazuje to doskonale. A ciekawy autorski, na który trafiamy w książce dwukrotnie, gdy tworzy rozdziały z samych tytułów gazet, zaskakuje najbardziej. Dla mnie to seria jak z karabinu, bo przecież tytuł to najważniejsza część przekazu, a tu mamy kilkadziesiąt strzałów naraz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s