Same kobiety i chardonnay

Złota jesień wciąż trwa, więc czas na czwartą odsłonę spotkań z niemieckim winem. Tym razem przekonamy się jakie wina produkuje sama królowa wina z Worrstadt. Takim tytułem posługiwała się w 2014 Sabrina Becker, twórczyni sukcesu rodzinnej winnicy z Hesji Nadreńskiej. Kiedy tę koronę nosiła, pracowała jeszcze w biurze i dopiero miała przejąć familijny interes. Ster Winnicy Becker, silnie, jak kierownicę swojego motocykla, chwyciła w 2017 roku, a w kieliszku mamy wino z rocznika 2018. Zapraszam do lektury wraz z Niemieckim Instytutem Wina.

Sabrina Becker jako królowa wina z Worrstadt
fot. Veranstaler

28 letnia Sabrina w swojej pracy kieruje się motem: „Nie bój się błędnych decyzji, w przeciwnym razie nie trafisz na właściwe!”. Kiedy przejęła we władanie winnicę, w rodzinnym  biznesie nastąpiło przyspieszenie. W 2017 roku uporządkowano asortyment i teraz wszystkie wytwarzane tu wina kalsyfikowane są do jednej z grup: Lagenwien, Ortswein lub Gutswein. Winnice Becker to 25 hektarów upraw, głównie rieslinga, silvanera i späteburgundera, ale są też krzewy odmian chardonnay i bacchus. Uprawa odbywa się z poszanowaniem natury i minimalną ingerencją człowieka. Winiarze robią tylko to, co jest niezbędne. Dla podniesienia jakości win, co roku około 30% zawiązek winogron jest usuwana z krzewów. Sprzyja to koncentracji smaków i aromatów w pozostałych jagodach i produkcję win o lepszych walorach smakowych. Winogrona zbierane są w momencie swojej najlepszej dojrzałości i zostają poddawane starannej winifikacji. W winnicy przeważają gleby lessowe, wapienne i gliniaste. Najlepsze wina dojrzewają w małych beczkach barrique, a każde z nich odzwierciedla charakter terroir.

Co znajdziemy w portfolio Winnicy Becker? Lekko owocowe silvanery i scheurebe na poziomie podstawowym. Efektowne i aromatyczne kremowe pinot blanc i charakterystyczne czerwone cuvee. Wina od Sabriny Becker oferują maksimum przyjemności i nadają się do długiego przechowywania.

Sabrina Becker jest członkinią Stowarzyszenia „Generation Riesling”, skupiającą niemieckich winiarzy, którzy nie ukończyli 35 roku życia. To prężna organizacja, która postawiła sobie za zadanie produkcję najlepszych jakościowo win oraz ich profesjonalną promocję.

Butelka „Becker Chardonnay 2018 troken” to wino o jasnym cytrynowym kolorze. Pachnące owocami tropikalnymi i delikatnie muśnięta nutami beczkowymi. Sprawiła to częściowo spontaniczna fermentacja i starzenie 15% wina w dębowych beczkach. Zestaw aromatów jest zaskakujący, bo w warstwie owocowej bliżej mu do ciepłej Hiszpanii niż chłodnej Burgundii. Ten efekt przyniosło bardzo ciepłe lato 2018 roku. W ustach wino przynosi przyjemne smaki jabłek, karamboli i nuty ananasa oraz delikatnie upieczonego ciasta. Najlepiej pić je niezbyt mocno schłodzone, żeby wszystkie smaki zagrały swoje najlepsze partie w tej harmonii.

Harmonijne chardonnay z Hesji Nadreńskiej, stworzone ręką młodej winemakerki najlepiej smakować będzie w towarzystwie opowieści o innej zdolnej kobiecie, napisanej przez reporterkę.

Po „Stryjeńską” sięgnąłem z przekonaniem, że przeczytam świetną książkę. Gwarantuje to nazwisko autorki – Andżeliki Kuźniak, która, jak mało kto potrafi pisać biografie. A to sztuka nieprosta.

Angelika Kuźniak jest reporterką z duszą i wyczuciem. Zanim jej „Papusza” pojawiła się w księgarniach, premiera była kilkakrotnie przekładana. Książka musiała być uczciwa wobec bohaterki i jej środowiska. To, w skrócie, metoda pisarska A. Kuźniak, która przynosi doskonałe efekty. W ten sposób napisana jest też „Stryjeńska” – biografia polskiej genialnej artystki. Niezwykle ambitnej, dodajmy, która świetnie panowała nad swoim talentem, ale życie osobiste kompletnie ją rozbiło. Zniszczyło artystkę i kobietę, nie oszczędziło żony i matki. Kiedy w trakcie lektury postanowiłem przyjrzeć się bliżej twórczości malarki, wtedy, ja, który z ludyczności akceptuję tylko oscypki i wycinanki (w dużym uproszczeniu), poczułem uderzenie zachwytu nad tradycją. Najpewniej dlatego, że obrazy Stryjeńskiej wynoszą kulturę ludową wysoko ponad Tatry. I to bez oderwania od ziemi!

Odkryłem więc swój sposób na tę biografię. Lepiej ją zrozumiałem i doceniłem znacznie bardziej. A. Kuźniak napisała książkę po mistrzowsku. Kiedy dodałem do tego obrazy Stryjeńskiej, poczułem niezwykłe uczucie intelektualnego spełnienia. Coś, co spotyka nas zupełnie nieoczekiwanie. Jak oddech pod wodą, kiedy już wiesz, że to koniec. Ostatnia strona nie musi oznaczać pożegnania. To cudowna wartość tej biografii. A z winem od Sabriny Becker czyta się ją jeszcze lepiej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s