Wino dla urwisów

Oto trzecia odsłona cyklu „Winebookowe rieslingi”, na który zapraszam razem z Niemieckim Instytutem Wina z okazji piątej polskiej edycji akcji „Riesling Weeks”. Pierwszy riesling był słodki, drugi wytrawny, czas więc na wino, które plasuje się ze słodyczą pośrodku. Takie wino określa się mianem „feinherb”. A książkę wybrałem do niego taką, przy której łzę w oku zatoczą zwłaszcza czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie.

„Feinherb” oznacza wino już nie wytrawne, ale jeszcze nie słodkie. Czyli chyba najbardziej uniwersalne – będzie smakowało tym, co wolą wyczuwalną kwasowość i zadowoleni będą ci, którzy nie znoszą wielkiej słodyczy w kieliszku. Ale nie traktujmy win niemieckich z takim napisem na etykiecie jako trunków zwyczajnych czy poślednich. Co to, to nie! Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z dzisiejszą butelką. A jest to „Űrziger Würzgarten Riesling Feinherb 2017” z winnicy Karl Erbes. Położona jest w Mozeli i uprawia się w niej na pięciu hektarach wyłącznie rieslinga. Nie bez powodu Karl Erbes nazywany jest „królem auslese”, czyli win z winogron późnego zbioru. Ja degustowałem wino wytworzone z gron zebranych w pełni rozwoju, jesienią 2017 roku.

Winnica dysponuje dwoma parcelami – Ürziger Würzgarten i Erdener Treppchen. Wszystkie winorośle to nieszczepione rieslingi, a najstarsze krzewy mają od 70 do 80 lat. Niezwykle łagodny klimat regionie Mozeli w połączeniu z wyjątkową ziemią łupkową w Ürzig sprawia, że warunki do uprawy rieslinga są najlepsze. Dzięki głębokim korzeniom krzewy mogą dotrzeć do wody i składników odżywczych z łupków nawet w bardzo gorących okresach lata. Wszystkie winorośle rosną na niezwykle stromych zboczach nachylonych pod idealnymi kątami, aby łapać światło słoneczne przez cały rok. A to oznacza, że wszelkie prace muszą być wykonywane ręcznie, w tym zbiory. Dewizą winnicy jest „jakość ponad ilość”, dlatego celowo zmniejszane są ilości winogron na winorośli. Tradycyjnie wszystkie wina dojrzewają w dębowych beczkach.

Ich smakiem zachwycili się entuzjaści wina w Niemczech, Japonii, Australii, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Holandii. W winnicy można skosztować win z 30-letnim aktem urodzenia.

Parcela Ürziger Würzgarten (co można tłumaczyć jako ogród przypraw) to jedna z najbardziej stromych winnic w środkowej części Mozeli z idealną lokalizacją do uchwycenia promieni słońca i pochłonięcia dodatkowego ciepła odbijanego od rzeki. Unikalne dla tego miejsca jest geologiczne występowanie czerwonego łupka i czerwonego piaskowca pochodzenia wulkanicznego. Wyprodukowane tu wina posiadają egzotyczne i owocowe aromaty oraz głęboki charakter, dzięki czemu jest to jedna z czołowych winnic na świecie.

Stefan Erbes, obecny właściciel winnicy prezentuje swoje wino

Taki aromatyczny jest też „Ürziger Würzgarten Riesling Feinherb 2017”. Poziom jakości w przypadku tego wina da się oznaczyć dopiero na wysokości rekordu świata w skoku o tyczce. Znajdziemy w kieliszku smak dojrzałych owoców tropikalnych, orzeźwiającą mineralność i kwasowość, która utrzymuje w ryzach wszystkie elementy tego wina. Są też smaki gruszki, jabłka, cytrynowego musu i ziół oraz lekkie muśnięcia miodu, jaśminu i grapefruita. Wino pozostawia długi posmak w ustach i gdy szukacie trunku do deserów, to już wiecie co będzie idealne. Jeśli Mozela chciałaby swoim rieslingom nadawać znaki jakości, to z pewnością jako wzorzec należałby przyjąć te z winnicy w Ürzig.

To wino będziecie wspominać długo jak książki, które czytaliście w młodości. A skoro tak, to sięgnijcie przy okazji degustacji po biografię pisarza, który oczarował swoimi powieściami kilka pokoleń młodzieży. „Księga dla starych urwisów” to opowieść o Edmundzie Niziurskim. Któż z tych, którzy mają na karku przynajmniej trzydzieści wiosen nie czytał „Księgi urwisów” lub „Klubu włóczykijów”? Można powiedzieć nawet, że pochłanialiśmy je w jeden wieczór!

Krzysztof Varga, który odkąd pamięta zakochany był w jego twórczości, postanowił napisać książkę o swoim idolu. Pomysł spotkał się z życzliwym przyjęciem rodziny zmarłego przed sześciu laty pisarza. Dlatego biograf mógł do woli szperać w osobistych pamiątkach, notatkach i dotykać wszystkiego, co Niziurski po sobie zostawił. Między innymi siedmiu maszyn do pisania, na których pisarz tworzył. Choć najchętniej spisywał kolejne strony powieści ręcznie. Tak wspomina to jego żona: „Pisał dosłownie wszędzie, w całym domu. Pisał w salonie, na parapecie, pisał w łazience, nigdzie nie było wolnego stołu, bo wszystko było zawalone papierami. Jak przyjechał ze swoją żoną Jarek Strzębski, jego siostrzeniec z Kielc, i chciałam im dać kolację, to mąż odsunął trochę papiery i miałam taki mały kawałek dla nich na kolację. Przyzwyczaiłam się do tego, uważałam to za normalne, że jemu się wszystko należy: każdy stół, każdy parapet…”

Pijcie więc ürzigerskiego rieslinga czytając wspomnienie o Niziurskim. Niech jego lekka słodycz i doskonały smak przypomni Wam czasy, kiedy właziliście na drzewa lub z podwórkową ekipą odkrywaliście tajemnice swojego podwórka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s