Siedem plus jedno od Juelg Weingut

Lubię próbować win pochodzących z miejsc, gdzie do ich stworzenia wkłada się całą wiedzę, a do beczek wlewa się też sporą ilość miłości. Brzmi to może nieco patetycznie, ale wielokrotnie przekonałem się na własnym języku, że wybór winogron to tylko jeden z elementów tworzenia trunku doskonałego.

Nieraz także sama winnica ma ciekawą historię, metodę winifikacji czy położenie. W przypadku winnicy rodziny Juelg mamy do czynienia właśnie z geograficzną niezwykłością. Niemieckie prawodawstwo związane z winiarstwem uchodzi za jedno z najbardziej precyzyjnych na świecie. Nigdzie, bardziej niż tam przepisy nie są tak skrupulatne i ścisłe. Chyba nawet w samym francuskim Bordeaux nie ma tak dokładnie określonych zasad i procedur, których trzeba przestrzegać aby wino mogło bez problemów trafić na rynek i do konsumenta. Niemieckie wino powinno bowiem powstawać od początku do końca w Niemczech. Tymczasem winnica rodziny Juelg w 40% znajduje się we francuskiej Alzacji…

Historię i teraźniejszość winnicy Juelg miałem okazję poznać podczas premierowej degustacji ich win dzięki polskiemu importerowi tych trunków – Jung&Lecker. W pięknych pomieszczeniach restauracji i winebaru na Krakowskim Przedmieściu o rodzinnym przedsięwzięciu opowiadał Friedrich Juelg przy językowej pomocy Moniki Wojtysiak.

Kiedy w latach sześćdziesiątych minionego stulecia dziadek Friedricha przejmował winnicę, była w opłakanym stanie (dlatego Francuzi sprzedali ją Niemcom). Granica przebiegająca przed środek upraw nie przeszkadzała winoroślom, które dzięki takiemu położeniu dają do dziś owoce o alzackim temperamencie i doskonałości wprost z Palatynatu. Dziadek Juelg interesem zajmował się krótko, a cały wysiłek spadł na barki jego syna. Trwało to do 2008 roku, odkąd pieczę nad jakością win sprawuje wspólnie z trójką synów.

Friedrich tak streścił ideę rodzinną: „Produkujemy wina lekkie, szczupłe, zwiewne, lekko słonawe i nie majstrujemy zbytnio przy ich tworzeniu. Wino oddaje nam wtedy to, co ma w sobie najlepszego.”

I rzeczywiście w butelkach siedmiu (a właściwie ośmiu, ale o tym na końcu) degustowanych win znalazłem wszystkie cechy, o których wspominał młody winiarz. Dodajmy do tego doskonale zaprojektowane, surowe etykiety, które zapowiadają przemyślaną i dobrze skomponowaną zawartość.

Juelg weingut, jung&lecker, warszawa, krakowskie przedmieście, wino białe, wino czerwone, Niemcy, palatynat, sekt, chardonnay, resling, pinot noir, spateburgunder

Wieczór zaczął się od butelki rocznikowanego „Chardonnay Sekt brut” z 2012 roku. Wino dojrzewało 12 miesięcy na osadzie i 12 miesięcy fermentowało w butelce. Dzięki temu zyskało drobną perlistość, świeżość, gładkość i elegancką kremową strukturę. Wyczuwalna w smaku mineralność to zasługa wapiennej gleby, gdzie rosną winogrona odmiany chardonnay.

Z winogron tego samego szczepu powstało spokojne „Chardonnay trocken 2015”. W nosie wyczułem brzoskwinię i dominującą gruszkę. W smaku lekka pikantność i wysoka kwasowość złagodzona 3 gramami cukru resztkowego. To wino do szybkiego spożycia.

 Juelg weingut, jung&lecker, warszawa, krakowskie przedmieście, wino białe, wino czerwone, Niemcy, palatynat, sekt, chardonnay, resling, pinot noir, spateburgunder

Następnie na scenie pojawił się niemiecki książę, czyli „Riesling Kalkmergel trocken 2015”. W nazwie zawarto imię parceli na jakiej rosną winogrona. 75% z nich dojrzało w Alzacji, więc wino ma charakter terroirystytczny. W nosie mamy aromaty kwiatowe i cytrusy, a w ustach niemal napój izotoniczny. Trunek jest orzeźwiający, rześki i przynosi pobudzenie, które podkreśla jeszcze pojawiające się na finiszu lekkie szczypanie w język.

 Czwarte wino niosło ze sobą pewną niespodziankę, bo to „Muscateller trocken 2015”. Do lat 80-tych ub. stulecia miedzy Alzacją a Niemcami trwała rywalizacja na to, kto zrobi słodszego muszkata. Teraz tendencja jest odwrócona i w butelkach częściej znaleźć można trunek wytrawny. Ten przyniósł aromaty liczi, moreli, brzoskwini i owoców tropikalnych. Mało w nim było muszkatu, ale za to sporo orzeźwiającej kwasowości wygładzonej 4 gramami cukru resztkowego.

 Degustację win czerwonych zdominowały dwa spaetburgundery. Pierwszy wytrawny z 2014 roku – rubinowy, jasny trunek o strukturze bardzo przypominającej białe wina. Złożony po połowie z winogron francuskich i niemieckich. Stworzono go na modłę francuską i bardzo dobrze sprzedaje się w Anglii.

Drugi też nosi datę 2014 roku, ale spędził 18 miesięcy w beczkach z francuskiego dębu (ale nie nowych). Ma bardzo ciekawą strukturę i powstał wyłącznie z winogron alzackich. Czuje się w nim jeszcze jednak młodość i najpewniej swoją szczytową formę osiągnie za dwa lata.

Juelg weingut, jung&lecker, warszawa, krakowskie przedmieście, wino białe, wino czerwone, Niemcy, palatynat, sekt, chardonnay, resling, pinot noir, spateburgunder

Na finał podano wino „Bruderlein trocken 2014” (po niemiecku nazwa oznacza „braciszek”). To niemal boroski kupaż cabernet sauvignon i merlota. Owoce pochodzą z najchłodniejszej parceli w winnicy Juelg, a wino 12 miesięcy spędziło we francuskiej beczce. Jest pełne, dąb dodał mu charakteru, ale nie przytłoczył owocowości.

Niespodzianką dla najbardziej wytrwałych degustatorów tego wieczoru okazał się blindtesting wina, które będzie miało swoją premierę dopiero latem tego roku. I to najpewniej tylko w Niemczech. To projekt dwójki z trzech braci – Freidricha i Johannesa. Na kontretykiecie napisano: „Ein Wine für Mich, für Dich, für Euch” i takie ma właśnie być – do picia w gorące dni w pojedynkę lub  z przyjaciółmi. „Dwaj bracia, dwa kraje, jedna pasja” przyniosła wino będące kupażem sauvignon blanc i rieslinga. I ta mieszanka dała przy ślepym teście ciekawe doznania, bo wszyscy poczuli aromaty skoszonej trawy i melona, ale lekko jabłkowy smak z majaczącą w dali gruszką mógł zmylić.

Juelg weingut, jung&lecker, warszawa, krakowskie przedmieście, wino białe, wino czerwone, Niemcy, palatynat, sekt, chardonnay, resling, pinot noir, spateburgunder

Jak się dowiedziałem wino „Jean-Fritz” na sklepowej półce w Niemczech (przede wszystkim w Berlinie) będzie kosztować około 8 marek. Czy pojawi się u nas? Wszystko zależy od importera.

Acha, należy się jeszcze wyjaśnienie jak to możliwe, że Juelg sprzedaje swoje wina z winogron alzackich na niemieckim rynku? Przecież te surowe przepisy, o których wspominałem… Rozwiązanie zagadki jest zupełnie „nieniemieckie”. Otóż urzędnik, do którego rodzina zwróciła się z prośbą o rozwiązanie tego dylematu stwierdził, po krótkim namyśle: „Uznajmy, że alzacka część waszej winnicy leży na terytorium Niemiec.” Proste? Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, ale te nie przeszkadzają nam delektować się smakiem win od rodziny Juelg.

Wina znajdziecie w ofercie Jung&Lecker.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s