Kaprysik i Juelg Chardonnay Sekt 2012

Czytam dedykację od autora na moim egzemplarzu książki: „Arturowi i Asi, żeby czasem pozwolili sobie na swój kaprysik” i już wiecie, że dzielę własność z Asią. To bardzo bezpieczne, bowiem to „dziełko” ma torebkowy rozmiar i okładkę w kolorze różowym. Na dodatek bukiet kwiatów w klimacie „rose”. Zatem także dodatek do niej będzie bardzo kobiecy.

Dzisiaj najpewniej kobiety-książkoholiczki noszą w torebkach czytniki e-booków, ale kilka lat temu, kiedy „Kaprysik” ukazał się drukiem, szału na elektroniczne czytanie jeszcze nie było. No i dobrze, bo część uroku uleciałoby jak kiepskie perfumy. Zresztą kiedy zobaczyłem po raz pierwszy książkowe wydanie tej książki ,odruchowo przysunąłem ją do nosa, byłem pewien, że będzie pachniała. Autorem tego cudeńka jest Mariusz Szczygieł, człowiek, który potrafi się zdziwić jak nikt na świecie, pozostając jednocześnie otwartym na najdziwniejsze historie. We wstępie do „Kaprysiku” pisze: „Jak wiadomo, kobiety mają więcej do powiedzenia niż mężczyźni. Uważam, że ludzkość nie robi z tego zjawiska wystarczająco dobrego użytku.” Dodaje także, że tej sztuki nauczył się w pralni pewnego hotelu w swoim rodzinnym mieście. No właśnie, dziś miejscem plotkowania jest Internet, kiedyś był… magiel. Jeśli mam być szczery, to ten drugi wydaje mi się bardziej magiczny.

kaprysik, mariusz szczygieł, reportaż, książka, chardonnay, juelg weingut, wino białe, wino musujące, wino wytrawne, winebook

Ale co mamy w książce? Kilka historii o kobietach. Jedne są znane, inne wręcz odwrotnie, ale każda z nich wzbudziła zainteresowanie autora. Janina Turek przez niemal 50 lat życia prowadziła statystykę codzienności, która zajęła jej 728 zeszytów. Anna fotografuje się w szczecińskiej pracowni fotograficznej, a „cała uroda tych zdjęć bierze się z niekonieczności”. Jest żona pewnego profesora AGH, cała w brązie i w pozie w jakiej ją poznał niegdyś na korytarzu uczelni. Te historie kobiet, które znajdują pomysły na siebie, na samotność lub zwyczajne wypełnienie życia jest więcej, wcale nie są tylko dla kobiet. „Kaprysik” to nie preludium do bzdurek jakie można wyczytać z niektórych lifestylowych magazynach. M. Szczygieł nawet kiedy zajmuje się rozwiązaniem zagadki kartki papieru znalezionym przypadkiem w kawiarni, robi to z wdziękiem i czułością. Dlatego, panowie, jeśli wasze partnerki noszą w torebkach tę książeczkę, to znajdźcie pretekst żeby zostawiły ją wam choć na jeden wieczór. Ja, po jej lekturze przedefiniowałem znaczenie słowa „rozkapryszona”.

Ale jeśli kobieta, którą kochacie nie zgodzi się na wasze sam na sam z „Kaprysikiem”, to mam inną propozycję. Przeczytajcie ją sobie wspólnie na głos. Ale wtedy koniecznie w towarzystwie wina. Myślę, że idealne będzie takie „z bąbelkami”. A szczególnie pewien niemiecki Sekt z Palatynatu.

kaprysik, mariusz szczygieł, reportaż, książka, chardonnay, juelg weingut, wino białe, wino musujące, wino wytrawne, winebookTo „Chardonnay Sekt brut 2012” z winnicy Juelg. Trunek nie byle jaki, powiedziałbym nawet specjalny. Powstaje z winogron najpopularniejszego białego szczepu. A zatem zrobienie z niego szczególnego wina jest na poły proste i pracowite. Żeby powstało wino niepospolite trzeba włożyć w jego stworzenie nie tylko najlepsze grona, ale sporą wiedzę i doświadczenie. A takie w winnicy Juelg mają. Skutek zadowoli najwybredniejsze podniebienia. W kieliszku mamy bowiem delikatne, wykonane metodą szampańską (druga fermentacja w butelce) wino o słomkowej barwie z delikatnymi bąbelkami. Świeże, gładkie, elegancko kremowe z nutami jabłka i pigwy. W smaku lekko mineralne, co wynika z wapiennej gleby części winnicy zwanej Sonnenberg gdzie winogrona dojrzewają. Wino, zanim na rok trafi do butelek, przez 12 miesięcy dojrzewa na osadzie szlachetnych drożdży. Trunek jest wytrawny, ale idealnie zbalansowany, co pozwala cieszyć się jego bogatym smakiem bez poczucia nadmiernej kwasowości. Aksamit na języku, który sprawia, że czuje się jakbyśmy pozwolili sobie na mały kaprysik.

Zatem, mamy dwa kaprysiki – pierwszy książkowy w oczach i sercu oraz drugi w nosie, ustach i duszy.

Sprawcę tego drugiego znajdziecie w winnej ofercie Jung&Lecker.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s