Młodszy księgowy i Chateau Meyney 2007

Jacek Dehnel napisał książkę dla mnie, w tym znaczeniu, że dla wszystkich, którzy czytanie zaliczają do swoich odruchów bezwarunkowych. W „Młodszym księgowym” zawarł felietony oparte na swoich spostrzeżeniach z dziedziny literatury, a nawet szerzej – kultury. Pokazał, że czytanie to nie tylko „kompulsywne” studiowanie napisów od szyldów po opracowania krytyczne. To rzeczywiście czynność umożliwiająca życie.

mlodszyksiegowy1

Fragmentem, który zawsze ustawia mi dzień, jest akapit, w którym autor tak opisuje czytelnika: „Czytelnik sobie czyta książkę powoli, nieprofesjonalnie, bez goniących terminów. Nie musi znać dzieł wszystkich Turgieniewa, Balzaka i Pereca, żeby powiedzieć coś o właśnie przeczytanej powieści. (…) Może wreszcie, jeśli mu przyjdzie ochota odłożyć książkę na bok w połowie i pójść na spacer.” A co robi Bookelier, jakim się obwołałem? Co robię ja? Jeśli książka jest świetna, fenomenalna czy zwyczajnie nadzwyczajna, szuka sposobu żeby to przebywanie z nią „dozmysłowic”? Dodaję do zmysłu wzroku i słuchu, bo przecież zdania w takich przypadkach aż grają w uszach, jeszcze smak. A konkretnie smak wina, trunku, który sam jest wciąż piszącą się opowieścią.

J. Dehnel w „Młodszym księgowym” sięgnął szczytów sztuki felietonu. Korzysta ze wszystkich stworzonych przez językoznawców form językowych. Jest mistrzem logicznego łączenia wydarzeń i znaczeń. Nie jest łatwo pisać o książce, która jest napisana tak erudycyjnie, z takim znawstwem oraz sprawnie balansującą na granicy bufonady jak linoskoczek. Dehnel nigdy nie przekracza granicy dobrego smaku, a to cechuje ludzi inteligentnych. Jest autor erudytą najwyższej rangi, niezwykle skupionym na obserwowaniu i odkrywaniu faktów i przedmiotów z rzeczywistości. No i jak on je cudowanie łączy, kataloguje, nadaje nowe sensy! Często się zastanawiam czyim spadkobiercą intelektualnym jest? Gombrowicza, Witkacego czy może Schulza?

 Odnalezienie odpowiedniej butelki wina do tej książki było zadaniem niełatwym. Musiałem poczuć w winie tożsame rozkosze, identyczne emocje i zauważyć perfekcyjnie złożoną strukturę.

mey_1Z1Słowem, „Młodszy księgowy” potrzebował do towarzystwa trunku mistrzowskiego. I znalazłem idealnego towarzysza felietonów Dehnela w bordoskim winie „Chateau Meyney 2007”. Ja się zachwyciłem nim już od pierwszego pociągnięcia nosem. Ma pełny, wyrazisty bukiet aromatów czerwonych owoców – borówek, czarnych porzeczek i jeżyn z winogron najlepszego dla nich roku. Stworzono je z winogron szczepów cabernet sauvignon i merlot z dodatkiem petit verdot (winorośla miały co najmniej 35 lat). W czasie osiemnastomiesięcznego leżakowania w beczce nabrało głębokich i silnych tanin, które szczypały mnie w język, policzki i podniebienie, zostawiając ślad odczuwalny jeszcze bardzo długo. Zadurzyłem się w tym winie jak w cudownie zbudowanej kobiecie. To trunek o posągowej postaci.

W Saint-Estèphe wytworzono tylko 160 tysięcy butelek „Chateau Meyney 2007” więc jego wyjątkowość jest adekwatna do szczególnej wartości „Młodszego księgowego”. Dodam, że to wino (z rocznika 2007) ma olbrzymi potencjał starzenia.

Wino jest dostępne w sklepie Wine Center za 154 zł.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s