Śmierć pięknych saren i Muskat moravsky 2015

Otę Pavla, sprawozdawcę sportowego, który podczas igrzysk olimpijskich w Innsbrucku zobaczył diabła, czyta się na całym świecie. Choroba psychiczna wywołana widokiem wiwatujących niemieckich kibiców, wydała bowiem na świat jednego z ciekawszych czeskich pisarzy. Ota na świat spojrzał oczami nieosłoniętymi powiekami dnia codziennego. Przez to pisał książki bajeczne. Nie bajkowe, ale właśnie bajeczne. A to kolosalna różnica.

smiercpieknych

Mariusz Szczygieł „Śmierć pięknych saren” Oty Pavla uważa za „najbardziej antydepresyjną książka świata.” Czyli jaką? Uśmiejemy się przy niej do bólu brzucha? Będziemy wołać domowników, żeby przeczytać im co weselsze fragmenty? Może też, ale chyba nie o to chodziło M. Szczygłowi. Książkę poprzedza dedykacja autora: „Mamusi, która miała za męża mojego tatusia”. To klucz do opowiadań Pavla. Dla niego najważniejszym człowiekiem na świecie był jego ojciec. Z ojcem Ota przeżył najcudowniejsze chwile swojego życia.

A zatem wędrujemy z Otą i ojcem po niezmierzonych wodach, cieszymy się z zakupu stawu mającego obfitować w dorodne karpie, objadamy się pieczenią i befsztykami z tytułowej sarniny przyrządzona przez mamę. Podczas lektury książki sam przypominałem sobie przysmaki robione rękami mamy, babci i ciotek, wakacyjne wyprawy nad jezioro, czytanie książek na trawie w cieniu brzóz. I tu najpewniej tkwi sekret antydepresyjnego charakteru „Śmierci pięknych saren” – ona wzbudza nasze wspomnienia z dzieciństwa, rozdmuchuje z niej kurz. A przecież wađnie wtedy bzo nam beztrosko i wspaniale. Sam chciałbym znów znaleźć się w tym samym cieniu, co lata temu, pójść z wędką na ryby albo pomagać dziadkowi w powożeniu konnym wozem. Ta książka działa jak lek rozkurczowy – uwalnia nas z tego charakterystycznego spięcia w jakim żyjemy będąc ludźmi dorosłymi. Może być wehikułem czasu, z którego nie będziecie chcieli wyjść, kiedy zamknięcie okładki „Śmierci pięknych saren”.

 

Dzieciństwo to klucz do zrozumienia książki, ale nie doboru wina. Tutaj za drogowskaz posłużyły mi uczucia nieskrępowanej swobody i wybuchającej radości. Takie wina wytwarza się na Morawach.

muskat

Spróbujcie do lektury dołożyć butelkę wina „Muškát moravský 2015” z Velkopavlovic (jest niedrogie, ale paczka dropsów też nie kosztowała kiedyś dużo, prawda?). To młode, ale jakościowe wino o zielonkawożółtej barwie. Zawirujcie kieliszkiem a poczujecie kwiaty, gałkę muszkatołową i zupełne szaleństwo cytrusów. W ustach zagrają Wam orzeźwiające lekko kwasowe smaki i młodość. A właśnie tego szukamy do Oty Pavla! Wędrujcie z autorem po jego świecie i z każdym łykiem morawskiego muszkatu budujcie most do własnego dzieciństwa. Bo to nie alkohol przypomni Wam radość z puszczania kaczek nad jeziorem, czy biegania boso po kamienistej plaży. To Wasza wyobraźnia i… diabeł Oty Pavla.

Wino do nabycia w sklepie winozmoraw.pl za 24 zł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s