Wrócić do San Escobar i Duele el Corazon

Cokolwiek wiedzieliście o Karaibach od teraz możecie włożyć między bajki. Książka, która ukaże się 30 lutego podważa wszystkie znane dotąd fakty. Jeśli myśleliście, że piracka skrzynia kapitana Sparrowa to skarb, to przekonacie się, że perłą w koronie tego regionu jest niewielkie państewko – San Escobar. A dowiecie się tego z książki Mario Diego Jilguero „Wrócić do San Escobar”.

.

Jako jeden z nielicznych miałem okazję poznać ją w zupełnie nieoczekiwanych dla mnie okolicznościach na niemal dwa miesiące przed premierą. Okoliczności jak okoliczności, bo w końcu nie codziennie otrzymuje się paczkę bez nadawcy, w której jest cukier puder i książka. Zresztą, cukier był jakiś dziwny, bo dodany do niedzielnej szarlotki wydłużył mi weekend do środy. Ale najważniejsza jest zawartość nie tej paczki owiniętej brązową taśmą klejącą, ale to, co znalazło się między okładkami.

Zakochałem się w tym kraju już w połowie pierwszego zdania, kiedy autor pisze: „Wypłynąłem na mokrego przestwór Morza Karaibskiego, a moja łódka unurzała się w turkusie.” Piękne, prawda? Jakby pisał to ktoś z naszych stron. Zerknąłem na okładkę żeby przypomnieć sobie nazwisko autora i dosłodziłem cukrem pudrem herbatę. Zrobiłem łyk i po chwili byłem tam!

Ktoś nagle wcisnął mi w rękę karabin i krzykiem prosto do ucha zagrzał do boju. Biegłem więc razem z ubranymi w białe zbroje piratami. Hełm wygłuszał wszystkie odgłosy eksplozji i głośne zwykle stąpanie maszyn kroczących. Musiałem biec szybko, bo dowódca wciąż krzyczał „Uraaaa!”, odpalał petardy i dyszał straszliwie.

 

sanes_n

W drugiej części mamy już opis porewolucyjnej rzeczywistości. San Escobar staje się ukochanym miejscem na świecie dla swojego przywódcy – Leoncio Almeidy. I tutaj zaczyna się historia współpracy mojej ojczyzny z tym krajem. Widzę postaci jakby żywcem wyjęte z kart powieści Prusa i Żeromskiego. Wzruszam się i dokładam sobie szalotki. Ta książka to zupełny odlot! Pojęcie interaktywności zyskuje zupełnie nową definicję. Jest tak wciągająca, że niemal czuję gorąco prażącego słońca na plaży, gdzie dzieci uczą się języka polskiego. I są zgodne – te z szóstej klasy i te z escobarskiego gimnazjum. Powtarzają głośno: „Bialutki Witek w Europie mieszka, siwe ma włosy ten nasz koleżka. Przywiózł nam książki o wodzu z Polski, jak Napoleon wielkim i boskim.”

Dowiadujemy się z książki o przyczynach rekordowego wyżu demograficznego w stolicy kraju i największej kolekcji polskich kalendarzyków na świecie.

Nie ma wina odpowiedniejszego do tej lektury jak „Duele el Corazon”.

 

san_esco_2

Już sama nazwa pokazuje, że to nie jest byle jaki trunek. Jeden z fachowych portali degustacyjnych napisał o nim tak: „To naprawdę solidne wino, ukazujące niemały potencjał San Escobar do produkcji jakościowych win, w czym niewątpliwa zasługa gleb wulkanicznych i łagodnego, atlantyckiego klimatu. Mocna struktura (14% alk.), świeża kwasowość i zdecydowane, lekko wędzone aromaty przeznaczają to wino do klasycznego, polskiego ziemniaka z ogniska.”

I wiecie co? Po raz pierwszy w życiu nie potrafię napisać o winie nic lepszego. Ale zapewniam, że książka Mario Diego Jilguery i kielich „Duele el Corazon” przynoszą cudowne przeżycia. Ja już książkę przeczytałem, wino wypiłem, więc zrobię sobie jeszcze jedną szklankę herbaty z cukrem pudrem z San Escobar (czego i Wam życzę).

Pamiętajcie – premiera książki 30 lutego 2017 w serii reporterskiej Wydawnictwa „Dowody na istnienie”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s