Wypieszczone jak poezja

Lubicie chardonnay? Różnie o nim mówią i różnie z nim bywa. Zwykle wina jednoszczepowe mają swój niepowtarzalny charakter i dają się rozpoznać od pierwszego powąchania czy łyka. A poczciwe chardonnay jest inne. Potrafi być szkieletem, a innym razem wypełnieniem. Jeśli potraktujemy je obojętnie, to ono zrewanżuje się nijakością. Jest jak bohaterka piosenki, która zachęca: „no dalej, bierz mnie, będzie wspaniale!”. Ale z chardonnay nie można zapominać o pieszczotach.

Pochodzi z Burgundii, jest krzyżówką pinot gris i gouais blanc. Jest wszechstronny, bo można z niego wyprodukować wina lekkie i orzeźwiające, a także pełne, aromatyczne, mogące leżakować latami. Od zwiewnych szampanów, przez soczyste Chablis, beczkowane z Kalifornii aż po słodkie z winogron zbieranych bardzo późną jesienią. A gdy dodać doń inne szczepy, to każdy Kopciuszek zamieni się w królewnę. Dlatego dam wam osobistą radę – nie żałujcie złotówek na zakup butelki chardonnay. Królewny nie da się zdobyć drewnianym mieczem.

Glenbrook Vineyards, z którego pochodzi opisywane dziś wino, to kalifornijska winnica z włoską historią w tle. Na początku XX wieku Beniamino Cribari przybył z Kalabrii do Kaliforni i na 40 akrach posadził pierwsze winne krzewy. Nazwał ją romantycznie – „Paradise Valley” czyli Rajską Doliną. Jego wina szybko zyskały dobrą renomę, a to pozwoliło powiększać stale areał upraw. Niestety, nadeszły czasy prohibicji i produkcja wina była zabroniona. Niejeden załamałby się i poszukał innego zajęcia, ale Beniamino był upartym Włochem, który nie chciał rezygnować z marzeń, z którymi przebył cały ocean. Skupił się na tym, co było dozwolone – uprawiał winorośl, wytwarzał wina mszalne, alkohole medyczne i wina przeznaczone do gotowania. Taka taktyka sprawiła, że Glenbrook Vineyards jako jedna z nielicznych w regionie przetrwała.

Obecnie winnicą zarządza prawnuk jej założyciela – John F. Cribari. Podstawową filozofią Glenbrook Vineyards jest produkowanie szczerych, przyjaznych, codziennych win powstających z uznanych szczepów takich jak: cabernet sauvignon, merlot, chardonnay czy zinfandel, w świetnej relacji jakości do ceny. To on kilka lat temu postanowił zmienić etykiety, wprowadzając wino w nową erę.

Chardonnay z rocznika 2017 charakteryzuje się dojrzałymi owocowymi aromatami z tostowymi i cynamonowymi nutami przypominającymi w zapachu marmoladę grejpfrutową. Ma jasny, słomkowy kolor i smak jabłkowej tarty – jest maślane, ale soczyste i świeże. Finisz jest satysfakcjonujący i przynosi zadowolenie. To niemal książkowy przykład chardonnay z Kalifornii. Jest w nim wszystko, co charakteryzuje amerykański styl i do tego dopracowane i wypieszczone. A pusta butelka od razu wzbudza pragnienie kolejnego spotkania z tą etykietą.

Wino z oferty Republiki Wina.

Takie wypieszczone chardonnay powinno się degustować i czytać poezję. Albo o poezji. Musi być przecież tyle samo miłości w tekście, co w butelce. Miłość granicząca z uwielbieniem. Mało kto w takim stanie potrafi opowiedzieć o podmiocie uczucia inaczej, niż tylko bezradnie nabierając w usta powietrza. Do tego trzeba poetyckiej wrażliwości, samokontroli i świadomości literackiej. No i jeszcze tego, żeby ktoś, o kim chcemy opowiedzieć, był nieosiągalny. Trzeba bowiem wyidealizować temat, żeby na strunach słów wygrać swoje uczucie bezbłędnie. Cień musi podążać za cieniem.

Jarosław Mikołajewski zakochał się w Zuzannie Ginczance, kiedy był nastolatkiem. Właściwie w jej wierszach, bo dla niego ta polska poetka żydowskiego pochodzenia jest od zawsze zbudowana ze strof. Z nielicznych zachowanych zdjęć wie, jak wyglądała, że była piękna. To pewnie wzmaga uczucie, gdy od wszystkich, którzy ją znali, słyszy się zachwyt nad jej urodą. Siła potrzeby obcowania z Ginczanką u Mikołajewskiego jest wręcz obsesyjna. Wiele razy w książce Cień w cień autor cytuje te same opowieści, identyczne relacje, i za każdym razem sprawia sobie tym intelektualną przyjemność.

Więcej o książce przeczytacie klikając obrazek:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s