Riesling z Góry Oliwnej

Wędrujemy wspólnie od dwóch tygodni po niemieckich winnicach i poznajemy wytwarzane tam rieslingi. Powodów jest kilka – po pierwsze trwa akcja Riesling Week organizowany przez Niemiecki Instytut Wina. Po drugie – to świetne wina! Dziś opowiem o kolejnym przedstawicielu Palatynatu i zaproponuję do niego towarzystwo książki.

Na początek jednak ważna uwaga – słowo „riesling” pojawia się w nazwie wielu win, które kuszą tym królewskim mianem. Tymczasem nie mają z nim nic wspólnego. Emerald riesling, paarl riesling, laski riesling czy welschriesling i italian riesling to tylko imitacje. Nie dajcie się nabrać! Król jest tylko jeden. A o jego kondycję w Niemczech dba się szczególnie od XVIII wieku. W 1720 roku winnice w Johannisbergu obsadzono 294 tys. sadzonek, w 1744 roku biskup Spiry zarządził aby w jego winnicach nasadzono szlachetniejsze odmiany, czyli rieslinga. Czterdzieści lat później biskup Trewiru nakazał wręcz zastąpienie gorszych winorośli właśnie rieslingiem. XIX i początek XX wieku to wielki czas dla rieslinga. Na światowych rynkach równały się jakością i prestiżem z burgundami i czerwonymi winami z Bordeaux. W 1904 roku podczas światowej wystawy w St. Luis rieslingi z Mozeli, Palatynatu i znad Renu zdobyły złote medale.

Po wojnie król białych win długo szukał swojego miejsca. Znalazł je dopiero na początku lat 90-tych. Teraźniejszość rieslinga w Niemczech to przede wszystkim doskonała jakość i ciekawe pomysły promocyjne z „Generation Riesling” na czele. GR to stowarzyszenie młodych (do 35 roku życia) winiarzy, którzy wytwarzają wina nowoczesne w charakterze. Idzie za tym przemyślana kampania promocyjna.

Innym biegunem są linie win „premium”, czyli trunków, w których wytwarzanie wkłada się całą tradycyjną wiedzę, świetne siedliska i cierpliwość winiarzy. I właśnie takie wino proponuję dziś. To butelka „Riesling spätlese Königsbacher Őlberg 2016” z winnicy Petera Stolleisa. Na etykiecie wina widnieje portret elektora Palatynatu i (potem) Bawarii, Carla Theodora Hofa, który słynął z tego, że ponad politykę stawiał sztukę. Szczególnie zakochany był w muzyce.

„Winnice są częścią naszej rodziny. Zawsze staraliśmy się brać tylko to, co dają nam winorośl i gleba – co daje nam natura. Wiemy, że dzięki temu uzyskujemy mniejsze plony – nasze wina dają nam wysoką jakość przyjemności w zamian. Chcemy, aby przyszłe pokolenia żyły z uprawy winorośli. Dlatego zwracamy uwagę na przyjazną środowisku uprawę winogron i tożsamość odmianową naszych win.” – zapewnia Peter Stolleis.

Winnica to kilka parceli położonych w różnych miejscach. Omawiany riesling powstał z winogron zebranych na Górze Oliwnej (Őlberg). Winnica oświetlana jest przez słońce od rana do wieczora. Gleby są tu lekko gliniaste, a wzgórza chronią winorośla przed nadmiernym chłodem.

Powstało wino z wyczuwalnym cukrem resztkowym i świeżą kwasowością. Bardzo owocowe z przewagą słodkich jabłek i nutką miodową. Alkohol, pomimo dużej dawki (13%), jest nienachalny i ukryty pod płaszczem słodyczy. Twardy kozi ser będzie świetnym kompanem tego wina, ale jeszcze lepszym powinna stać się lektura książki.

Lekka słodycz wina sprzyja kontemplacyjnemu degustowaniu. Zatem kieliszek rieslinga od Petera Stolleisa sprawdzi się z filozoficznymi esejami Jolanty Brach-Czainy. Wznowiło je niedawno Wydawnictwo „Dowody na istnienie”, więc ominie nas szukanie ich w bibliotekach. „Szczeliny istnienia” przynoszą dziewięć tekstów pochodzących sprzed trzydziestu lat. Wyjątkowość tej książki polega już nie tylko na jej uniwersalnym i ponadczasowym znaczeniu. Bardziej na potraktowaniu prostych (a może nawet banalnych) czynności jako dostarczycielek głębokich znaczeń. U Brach-Czajny ścierka do zmywania naczyń, albo antrykot cielęcy nabywają cech ikonicznych. Autorka potrafi dostrzec w codziennych czynnościach znaczenia warte traktatu. Rozkłada je wręcz na atomy i każe przyjrzeć się tej chmurze elektronów.

Jestem pewien, że czytając te eseje i popijając je rekomendowanym rieslingiem, doznamy jeszcze większych iluminacji. Odkryjemy w tekście nowe warstwy, a w winie dostrzeżemy ukrytego ducha. Łączmy więc to, co wynika z pracy winiarzy, którzy wyciskają z gron tajemnice terroir, z tym, co wydobywają z umysłu filozofowie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s