Wieczne życie i Infinitus Moscatel

Do wiosny zostało około dwudziestu dni, więc dziś proponuję coś, co jest jakby literackim przednówkiem. Temat tkwi mocno w mroku zimy, ale jednocześnie przynosi nadzieję na odrodzenie. Butelka zaproponowanego wina także ma w sobie nadzieję na cieplejsze dni, ale musi być pite gdy jest zimne. Zatem multiplikuję dziś wieloznaczność.

Książka nosi tytuł „Wieczne życie”, czyli powinno być o życiu, ale podtytuł „O zwierzęcej formie śmierci” wprowadza nas w konsternację. Nie od dziś wiadomo, że śmierć to dopiero początek, a we wspomnianej pozycji jest to jeszcze dobitniej pokazane. Rzecz dzieje się w świecie zwierząt, autor Bernd Heindrich jest profesorem biologii i z wielką pasją opowiada o tym, co obserwuje. Pozbawione jest to naukowej nomenklatury, a jeśli się pojawia, to tylko gdy jest to zupełnie konieczne.

 

wieczne_zycie3

Książka napisana raczej z pozycji zafascynowanego dziecka, które odkrywa zupełnie nowe dla siebie zjawiska i pędzi pochwalić się tym rodzicom. Mamy więc bardzo interesującą mieszankę Toniego Halika z Tomasem Edisonem, którego nie zraża żadna porażka, a niepowodzenie jest dopiero punktem wyjścia do odkrycia. Dostajemy doskonały traktat etologiczny i koleopterologię w czystej formie. Trudno bez słownika pojąć o czym mowa? A autor napisał ją tak, że nie potrzeba wiedzieć, że etologia to nauka o zachowaniach zwierząt, a koleopterolog zajmuje się w swojej pracy chrząszczami. Wystarczy dać się poprowadzić przez las, zajrzeć na polanki, przyjrzeć się szparom i dołkom w ziemi.

I chociaż bohaterami książki są w sporej mierze żuki gnojarze, a kruki rozdziobują truchła z taką samą energią jak zajmują się padliną lisy, łasice, bieliki i wilki, to autor nie epatuje nieprzyjemnymi opisami. Bo on obserwuje przemianę życia w życie, a nie rozkład materii organicznej.

Gdyby nie wielkie siły biologii, nie byłoby także wina. Do tej ciekawej lektury proponuję hiszpańskie, słodkie i lekko musujące wino „Infinitus Moscatel”. Pochodzi z nowoczesnej winnicy „Cosecheros y Criadores”, rodzinny biznes Martineza Bujandy.

 

infinitusmoscatel2Czego możemy się spodziewać po butelce w kolorze zimnej nocy? O lekkości i delikatnym szczypaniu na języku już wspominałem. Czysty kolor jasnej żółci o aromacie młodych kwitnących wiosennych róż i jaśminu oraz owoców brzoskwini. Wino w ustach jest gładkie z jedwabistą strukturą i delikatną kwasowością liczi z końcówką zadziwiająco długo utrzymującą w ustach kwiatowy posmak. Należy je pić mocno schłodzone, a wtedy nie wyda nam się za słodkie, bo lekkie bąbelki w połączeniu z liczi przełamią cukier. W towarzystwie tego wina pochodzącego z największego regionu winiarskiego – Castilla La Mancha i książki o odradzaniu się przyrody można czekać na wiosnę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s