Samotność w sieci i Velada Moscato Mediterráneo

Kiedy ta książka ukazała się w księgarniach, jej autor został okrzyknięty największym znawcą kobiecych tajemnic. Z każdym kolejnym tytułem udowadnia, że wciąż zasługuje na miano przewodnika po damskiej duszy. W przeddzień Walentynek nie mogłem więc wybrać żadnej innej książki.

„Samotność w sieci” opowiada o dwójce ludzi, którzy poznają się w internecie i tam odbywa się większość ich intymnych spotkań. Jakub mieszka i pracuje w Niemczech, jest wziętym informatykiem. Pewnego dnia na komunikatorze znajduje wiadomość od kobiety, która wyraża potrzebę zwierzenia mu się ze swoich problemów. Mężczyźni lubią tajemnice, więc propozycja od nieznajomej wydaje mu się niezwykle kusząca. Z każda stroną powieści ich znajomość przeobraża się w coraz większą wzajemną fascynację, a ta w końcu w niezwykłe uczucie. Autor opowiada tę historię z punktu widzenia obu bohaterów, co sprawia, że książka jest wciągająca i niezwykle zajmująca. Janusz L. Wiśniewski mistrzowsko prowadzi narrację, odskakując od czasu do czasu od głównego nurtu, dając tym samym czytelnikowi okazję żeby złapał oddech po pełnych namiętności dialogach bohaterów.

.

„Gdy się już zobaczymy, nie pozwól mi się zapomnieć. Przypominaj mi nieustannie, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Chyba, że i Ty się zapomnisz. Jeśli tak, to mi nie przypominaj. Takie zapomnienie może zdarzyć się nawet największym przyjaciołom.”

 

samotnośc w sieci, janusz wiśniewski, książka, romans, internet

Czytając „Samotność w sieci” jesteśmy świadkami podnoszącej się temperatury relacji obojga bohaterów. Poznajemy ich tajemnice, którymi dzielą się między sobą, kiedy mogą korespondować i odczuwamy ich ból, kiedy muszą czekać na kolejne połączenie. Z każdym zdaniem wzrasta temperatura i zaczynamy tęsknić do kolejnego spotkania bohaterów niemal z takim samym bólem jak oni sami.

Aby ten ból nie był tak dojmujący, proponuję czytać „Samotność w sieci” w towarzystwie nie tylko swojej Walentynki czy Walentego, ale także wznosząc toast za pomyślność miłości. A nic tak nie pasuje do miłości jak bąbelki. Żeby jednak walentynkowy finał wieczoru był wart wspominania, trunek nie powinien mieć zbyt dużo alkoholu. Niech namiętność Was uskrzydla, a nie procenty. Lekkie, smakowite i nieuderzające do głowy bąbelki ma w sobie butelka „Anecoop Valencia Velada Moscato Mediterráneo”.

 

velada moscato, Walencja, Valencia, hiszpania, wino musujące, wino białe

Trunek ma tylko 5% zawartości alkoholu i mnóstwo przyjemnych, drobnych bąbelków. Jest klasycznym słodkim Muskatem wyprodukowanym na wzór Moscato d’Asti. Jeśli lubicie słodkie, musujące wino, to Velada przyniesie oczekiwany smak, świeży zapach i delikatnie popieści wasze podniebienia. A na dodatek nie zepsuje percepcji tego, co czytacie.

Jeśli zastosujecie ten zestaw, to następnego poranka Ona powie być może tak, jak bohaterka książki: „Jestem pijana. Od wina tylko trochę. Najbardziej od wspomnień.”

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s