Wymazywanie i Paradigma 2012 Claus Preisinger

 Kiedy „Wymazywanie” Thomasa Bernharda ukazało się po polsku minęło właśnie 20 lat od premiery książki. Jej bohaterem autor uczynił 48-letniego filozofa o literackich ambicjach Franza Josefa Munraua. Mieszkańca Rzymu, dokąd przybył z rodzinnego majątku Wolfseeg w Austrii. Tragiczne wydarzenia – śmierć w wypadku rodziców i brata zmusza go do powrotu. Nieco banalna, na pierwszy rzut oka, fabuła posłużyła Berhnadowi do dokonania poważnego rozliczenia z historią kraju, który wydał na świat nazizm.

„Austria jest krajem rządzonym przez pozbawionych skrupułów geszefciarzy z pozbawionych sumienia partii. Bezecność to hasło, nikczemność to napęd, a zakłamanie to klucz do dzisiejszej Austrii.” – taką myśl wkłada w usta bohatera. Bo też książka nie jest pełną akcji powieścią. Jest właściwie monologiem filozofa, który staje się oskarżycielem swojej ojczyzny. A właściwie dwóch jej instytucji – narodowego socjalizmu i Kościoła katolickiego. W obu widzi przyczynę tragedii, której skutkiem było ludobójstwo skrywane strachem i zamazywane tępieniem indywidualnego myślenia.

wymazywanie1

Bernhard jest jak ojciec, który wraca do domu i widząc tam wszechobecne odhumanizowanie, zaprowadza porządek, bo kocha swoją rodzinę. Karci wszystkich jej członków, ale robi to z miłości. Innej drogi pokuty nie ma. Tymczasem Austria słynie przecież z totalnego wymazywania niewygodnych faktów z historii. Społeczeństwo w swojej masie doszło do wniosku, że zamiast żalu, lepsza będzie gruba warstwa alpejskiego śniegu na ranie.

Munrau na koniec, już po pogrzebie rodziców i brata podejmuje decyzję o przekazaniu rodzinnego majątku żydowskiej gminie w Wiedniu. Oddaje cząstkę siebie, swojej historii tym, którzy przez rodaków cierpieli najbardziej.

Autor doskonale udowadnia „Wymazywaniem”, że najlepszą drogą do poznania prawdy jej wątpiący umysł, szare komórki, które buntują się przez świętościami, sprawdzają aksjomaty i rozbijają diamenty prawd.

 Ta niełatwa lektura postawiła mnie przed trudnym wyborem. A nawet przed pytaniem, czy powinienem do tego dzieła traktującego o niezwykle poważnych sprawach, dobierać trunek. Wino przecież winno służyć przede wszystkim radości. Pomyślałem jednak, że to także napój, który odkładamy do piwnicy, by po długim czasie odkrył swoją moc, żeby powiedział nam nie tyle o sobie, co o nas. Skłonił nas do zastanowienia się nad czasem jaki spędził pośród ciemności, pośród zimna murów. Co wyniknęło z tego dla niego, czy zamienił się w kwaśny wyrzut sumienia niedbałego winiarza, czy ma szlachetną formę gotową do uleczenia ran.

cuveeparadigma2012g550

Paradigma 2012 Clausa Preisingera to wino pochodzące z Austrii, z regionu Bergerland. Wytworzone z winogron szczepów: Blaufraenkisch, Zweigelt i Merlot. Pierwszemu zawdzięcza silny aromat tytoniu, ziemi, goździków i jeżynowego dżemu. Drugi jest bratem pierwszego i dodaje sporo aromatów wiśni oraz potężny potencjał starzenia. Merlot stara się to winne (i wonne) rodzeństwo łagodzić. Wynika z tego wytrawny smak z wyczuwalnymi taninami, które sprowadzają nas na ziemię po zapachowym uniesieniu. I już wiemy, że wino ma swoją tajemnicę, że jego mineralności w ustach nie da się zapomnieć.

Z tym winem należy postępować niezwykle finezyjnie. Po otwarciu pozwolić mu odetchnąć powietrzem przynamniej pół godziny, żeby prawda o nim, jaką chce nam przekazać, brzmiała nie jak walce Straussa, tylko jak Requiem Mozarta.

Wino dostępne w sklepie „Winnice Europy” za 120 zł.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s